CZY RZECZYWIŚCIE MUSZĘ SIĘ LECZYĆ ?



     Czy rzeczywiście muszę się leczyć - fałszywa iluzja o tym, że dam sobie radę sam.

     W niektórych dziedzinach możemy uważać się za specjalistów i tak z pewnością jest. Możesz mieć sprawdzone sposoby na to, jak naprawić samochód, jak usłyszeć podejrzane szmery w pracy silnika i natychmiast zdiagnozować ukrytą usterkę. Albo możesz mieć własną recepturę na przygotowanie  najsmaczniejszego rosołu. Możesz uważać się za eksperta w wielu innych dziedzinach i potwierdzą to również twoi znajomi, czy przyjaciele.
     Ale najtrudniej być specjalistą we własnej sprawie. Wyraża to również inne znane powiedzenie, że lekarz nie może sam siebie uleczyć. Co czyni te powiedzenia prawdziwymi?
     Prawdziwość tych zdań potwierdza życie i nasze zachowania. W pewnych sferach życia jest pewna siła skłaniająca do oszukiwania siebie oraz innych. O ile w pewnych dziedzinach kierujemy się własnym doświadczeniem, sprawdzonymi sposobami, o tyle w innych sferach naszego życia możemy po prostu oszukiwać samych siebie oraz innych, odwołując się do własnych przekonań, stereotypów, które nam odpowiadają, wykorzystując je na własny użytek. A wszystko po to, aby usprawiedliwić własne zachowanie, uniknąć odpowiedzialności za skutki swoich postaw.
     O sile samooszukiwania, kierowania się stereotypami, fałszywymi iluzjami, własną pokrętną czasami filozofią mogą zaświadczyć ludzie uzależnieni, a zwłaszcza ich bliscy. Alkoholizm, jak również inne uzależnienia są chorobami fałszywego sposobu myślenia, nałogowego oszukiwania siebie oraz innych. Trudno być sędzią we własnej sprawie, wręcz niemożliwe jest poradzenie sobie samemu i świadczą o tym złamane obietnice, kolejne próby kontrolowania picia, własne postanowienia, groźby i szantaże ze strony bliskich.
     Leczenie alkoholizmu podejmowane jest często dopiero pod naciskiem zewnętrznych sytuacji (rozpad rodziny, utrata pracy, zrujnowane zdrowie itp.) niż pod wpływem zmiany własnych przekonań, uznania, że jestem alkoholikiem. Jak trudno przyznać się do popełnionego błędu i wziąć za niego odpowiedzialność, tak trudno jest podjąć decyzję o leczeniu, uznaniu choroby alkoholowej.

Funkcjonuje szereg stereotypowych przekonań dotyczących leczenia choroby alkoholowej.

1.„Wystarczy silna wola, muszę wziąć się w garść, żeby przestać pić. Nie potrzebuję żadnego leczenia.”

     Taki sposób myślenia jest bardzo powszechny. Umacniany jest często przez bliskich, którzy niejednokrotnie oskarżają, że brak ci silnej. Podają przykłady własne lub innych znajomych, którzy potrafią sobie przecież odmówić po wypiciu kilku kieliszków, czy kilku piw. Potrafią powiedzieć: „Dość!” w odpowiednim momencie. Gdyby to było takie proste i zależało wyłącznie od silnej woli, to oddziały odwykowe byłyby puste i nie byłoby ludzi, którzy pijąc alkohol doprowadzają się do stanów padaczkowych lub po prostu rujnują swoje zdrowie i umierają z powodu nadużywania alkoholu. Przeczy temu własne doświadczenie, gdy kilka piw, lub jeden kieliszek kończył się kilu- lub kilkunastodniowym piciem.

2.„Jeżeli powstrzymam się na dłuższy czas od picia, to potem będę mógł umiarkowanie pić.”

     Czasami pojawia się myśl, postanowienie narzucenia sobie kontroli w piciu. Narzucasz sobie jakieś okresy abstynencji, aby udowodnić sobie i innym, że potrafisz kontrolować swoje picie. Pragniesz udowodnić sobie, że to, czy pijesz, czy nie, to jest kwestia twojego wyboru. Powtarzasz: „Tak naprawdę, gdybym tylko chciał, to mógłbym przestać albo kontrolować”. Jeżeli jesteś człowiekiem wierzącym podejmujesz abstynencję w okresach Adwentu, czy Wielkiego Postu, będąc przekonanym, że masz kontrolę nad swoim piciem.
Niestety, niejednokrotnie takie okresy abstynencji, oprócz potwierdzenia własnej iluzji dotyczącej kontroli swojego picia, nie powodują abstynencji, ani kontrolowanego picia; nie cofają uzależnienia. Sposób picia, który zwykle następuje po takim okresie abstynencji zamienia się w ciąg. Odczuwasz potrzebę wynagrodzenia sobie okresu niepicia wykorzystując czy święta, czy uroczystości rodzinne, czy też zakończony etap pracy, lub dosłownie jakikolwiek innych pretekst. 
Nieistotne również, czy będzie to „picie do dna”, czy doprowadzanie się do „rauszu”,  tak zwane delikatne picie. Niejednokrotnie złamane obietnice, przyrzeczenia, ponowne zaniedbywanie swoich obowiązków, aby potem znowu rzucić się w wir pracy, by nadrobić zaległości z okresu picia.
Poza tym doświadczenie pokazuje, że często zdarza nam się robić to, czego naprawdę nie chcemy robić. Jak to się dzieje w przypadku szkodliwego nadużywania alkoholu? Zaraz po wypiciu, szczególnie w okresie „kaca” myślisz: „Już nigdy tego nie będę robił”, „Ja tego nie chcę.” Ale po pewnym czasie pamięć staje się wybiórcza. Pamiętasz tylko te „piękne” zdarzenia z okresu picia, a zupełnie zapominasz o „kacu”, o lęku, dolegliwościach. Potem rozkręca się użalanie nad sobą, pojawia się bunt: „Inni mogą pić, a ja nie mogę?”. Aż w końcu porzucasz postanowienie niepicia, lub umiarkowanego picia, które staje się tylko drażniące i nie sprawiające żadnej przyjemności, której byś oczekiwał. 

3, Abym przestał pić wystarczy jak się zaszyję, wszyję sobie Esperal.

     Akupunktura lub hipnoza, to kolejne „cudowne sposoby” na odzyskanie kontroli. Brak wiedzy na temat choroby alkoholowej, lęk, jaki budzi podjęcie terapii alkoholowej, a przede wszystkim ludzka naiwność w łatwe sposoby poradzenia sobie z problemem są pożywką i sposobem na łatwe pieniędzy dla oferujących „cudowny lek” na alkoholizm. Wiadomo, że bliscy są gotowi wydać ostatni grosz, aby łatwo i szybko wyleczyć kochaną osobę z problemu. Choroba alkoholowa jest złożonym i wieloetapowym procesem więc i leczyć go trzeba na wielu płaszczyznach. W wielu krajach, jak również od niedawna również w Polsce został zakazany. Leczenie metodą awersyjną, poprzez zastraszanie konsekwencjami spożycia alkoholu (spożycie w połączeniu z wszytym Esperalem powodować ma zwiotczenie mięśni, ból, odrętwienie lub nawet śmierć) jest zupełnie nieskuteczne. Z doświadczenia można wymienić przypadki osób, które wydłubują wszywkę, aby zapić; zapijają pomimo posiadanej wszywki lub wmawiają sobie, że coś innego lekarz im zaaplikował.

     Jedynym lekarstwem i pomocą na uzależnienie od alkoholu jest drugi człowiek, który jak lustro pomoże ci uczciwie zobaczyć siebie, swoje postępowanie, uchroni Cię od samooszukiwania. Potrzebny jest człowiek z wiedzą na temat choroby alkoholowej i jej podstępnego działania, aby uchronić Cię od fałszywych przekonań. Drugi człowiek, życzliwa atmosfera, zrozumienie i szacunek pomoże Ci odnaleźć godność i pogodzić się z krzywdami, których doświadczyłeś i byłeś sprawcą w okresie picia. Są sytuacje, kiedy trudno być sędzią we własnej sprawie a konieczny jest drugi człowiek, aby z powrotem odnaleźć zaufanie do siebie, własnych zdolności oraz zaufanie u innych.
Jeżeli podejmę terapię alkoholową, czy to oznacza, że już nigdy nie będę mógł się napić? - odpowiedź


Czy nie jestem za młody na terapię?
Zawsze myślałem, że alkoholik to człowiek, po którym od razu widać długie lata picia. - odpowiedź


Na czym polega terapia?
-
odpowiedź


Czy przyznanie się do bycia alkoholikiem musi oznaczać życiową porażkę? -
odpowiedź


Jak sobie mam radzić po wyjściu z terapii? -
odpowiedź


Dlaczego terapia właśnie w klinice „Nasz dom”? - odpowiedź


Dlaczego nie mogę przestać pić? Co trzyma nas w pętli uzależnień? -
odpowiedź.


Czy rzeczywiście muszę się leczyć - fałszywa iluzja o tym, że dam sobie radę sam.
- odpowiedź



Nowy obraz alkoholika -
czytaj dalej.